Mefi pozuje w Suchym Lesie
Aktywności

Jak pracuję z psem, który nie lubi obcych


agresja u psa - najczęściej wyszukiwane przeze mnie hasło w google w 2017 roku

 
 
Mefi, Toffik i Lajla ładnie pozują

agresywny do obcych ludzi

W przypadku mojego psa chodzi tylko i wyłącznie o agresję w stosunku do obcych osób. Do nas Mefisto nigdy nie wykazał nawet cienia zachowania agresywnego. Mefi dobrze toleruje też innych właścicieli psów, a tych ludzi, których poznał lepiej bardzo lubi.

nieufny wobec obcych

Moje ulubione zdanie z opisu rasy manchester terrier. Co oznacza w praktyce?
Dopóki Mefi był malutkim, słodziutkim szczeniaczkiem nie mieliśmy z nim żadnych problemów (umówmy się, przy innych akcjach zasikiwanie mieszkania to nie jest problem). Wszystko zaczęło się, gdy Mefisto zaczął podnosić nogę do sikania, czyli zaczęły nim rządzić hormony. Na całe szczęście to nie jest duży, silny pies, w ostateczności mogę go po prostu złapać i wsadzić pod pachę.
Mefi na łące

obszczekiwanie przechodniów

Nieważne kto nas mijał, Mefi wyrywał się w jego kierunku, szczekając, a gdyby mógł wysoce prawdopodobne, że chwyciłby za nogawkę. Spacery to była udręka, miałam wrażenie, że mój pies szczeka na wszystkich. Mieszkamy w bloku z windą, nie wiem, co się roi w tym małym mózgu, ale coś w rodzaju „to moja winda, wara od niej”. Zasadniczo zachowywał się jak mały, rozszczekany, niewychowany yorczek (przepraszam wszystkich świadomych właścicieli yorków, jednak dzięki tym, którzy yorki traktują jak zabawki, taka jest opinia o yorkach).

gdybyśmy mieszkali na odludziu — mój pies byłby idealny

Początkowo ograniczyłam spacery między ludźmi, ale że mieszkamy w mieście, w bloku, to nie takie proste. Przejście przez osiedle to zawsze najgorszy moment spaceru. Zaczęłam odwracać uwagę Mefiego od mijanych przechodniów, a początkowo starałam się mijać ich z bezpiecznej odległości, czyli takiej, przy której pies jest spokojny. Każdą obojętność psa nagradzałam smaczkiem.

postęp jest

Udało mi się doprowadzić do tego, że często Mefi widząc zbliżającą się „ofiarę” patrzy na mnie i czeka na sygnał, co ma robić. Mówię mu, że „nie” (gdzie „nie” oznacza: nie wolno rzucać się na ludzi) i gdy miniemy spokojnie człowieka, Mefi dostaje smaka.
Czasem się zastanawiam czy nie za bardzo przyzwyczaiłam go do nagród. Czy to czasem nie on wytresował mnie; ) Idzie człowiek — poudaję niegrzecznego — da mi komendę — uspokoję się — dostanę smaka.

Zdarza się jeszcze obszczekać delikwenta (zwłaszcza gdy ten zbyt zamaszyście idzie, niesie duży przedmiot itp.), ale to już na szczęście rzadziej niż częściej.

 
Zabawa przed Leroy Merlin

nie wpuszcza obcych do domu

Rok temu sytuacja wyglądała tak:
Dzwonek do drzwi – Mefi pędzi, prawie z pianą na pysku (no, gdyby mógł wytworzyć pianę to by była) i rzuca się na drzwi, szczeka i sprawia wrażenie, że chce zagryźć tego, kto stoi po drugiej stronie. Musiałam go siłą zamykać w klatce kennelowej, inaczej nie byłabym w stanie otworzyć, nie mówiąc już o rozmowie z gościem. Byłam załamana i gdyby mi wtedy ktoś powiedział, że dam radę spokojnie otworzyć drzwi i na przykład odebrać zamówienie z Frisco, albo porozmawiać z sąsiadką — nie uwierzyłabym.

Szukałam różnych rozwiązań, ostatecznie trafiłam na książkę Jacka Gałuszki „Aria, nie! Skuteczne rozwiązywanie problemów”. To niewielka książeczka, nasycona bardzo konkretnymi wskazówkami. Dużo się z niej dowiedziałam. Jedno, z ważniejszych zdań:

Książka Aria, nie!
 

”Wyznacz sobie konkretny cel dotyczący jednego z niepożądanych zachowań. Powinien on być sprecyzowany, możliwy do zmierzenia i realny do osiągnięcia.„

Jacek Gałuszka "Aria, Nie!"

 

Mefi śpi

małe kroki

 Zrozumiałam też jedną bardzo ważną rzecz. Od rzucania się na przybysza z zamiarem ugryzienia do grzecznego siedzenia na swoim legowisku jest daleka droga i cała masa pośrednich celów, które trzeba osiągnąć najpierw i małymi krokami dojdę do kolejnego etapu. Czyli metoda małych kroków - kajzen. Dopiero po osiągnięciu jednego, przechodzę do kolejnego.
 
  • cel 1 – dzwonek do drzwi – pies sam idzie do klatki (może szczekać) – nagroda – zamykam klatkę – komenda zostań – idę otworzyć drzwi – po powrocie nagroda
  • cel 2 – dzwonek do drzwi – pies sam idzie do klatki (nie szczeka) – nagroda – zamykam klatkę – komenda zostań – idę otworzyć drzwi – po powrocie nagroda
  • cel 3 – dzwonek do drzwi – pies sam idzie do klatki (nie szczeka) – nagroda – drzwiczki klatki przymknięte, ale nie zamknięte, – komenda zostań – idę otworzyć drzwi – po powrocie nagroda
  • cel 4 – dzwonek do drzwi – pies sam idzie do klatki (nie szczeka) – nagroda – drzwiczki klatki otwarte – komenda zostań – idę otworzyć drzwi – po powrocie nagroda
  • cel 4 – dzwonek do drzwi – pies sam idzie do klatki (nie szczeka) – drzwiczki klatki otwarte – komenda zostań – idę otworzyć drzwi – po powrocie nagroda (zlikwidowałam nagrodę po wejściu do klatki – musi dłużej na nią poczekać)
  • cel 5 – dzwonek do drzwi – pies sam idzie na legowisko (klatka nie jest już potrzebna) – komenda zostań – idę otworzyć drzwi – po powrocie nagroda
 
Mefi w kennelu

jak jest dzisiaj

Po żmudnym, codziennym i wielomiesięcznym treningu na dźwięk dzwonka Mefi biegnie na legowisko i czeka. Ja w tym czasie otwieram drzwi, odbieram paczkę od kuriera itp. Mefi nadal grzecznie czeka. Da się!

 
Mefi w swoim legowisku

 

”Zaniechaj karania psa za agresję!
Jak już wiemy, najgorszym możliwym rozwiązaniem jest prowokowanie psa do konfrontacji i powtarzanie sytuacji prowadzących do agresywnych zachowań. Każdy taki epizod zmniejsza szanse na udaną terapię.„

Jacek Gałuszka „Aria, nie!”
 
 

konsekwencja

Teraz pracujemy nad kolejnym celem — aby przybysz mógł wejść do mieszkania dalej niż do przedpokoju, a raczej do tego pokoju, w którym jest Mefi (chociaż coraz bardziej mam wątpliwość czy jest to konieczne, ale to już zupełnie inny temat).

Ci, którzy znają nas bliżej wiedzą, że to słodki, kochany pies, który czasem zmienia się w bestię. Żal mi go, że się tak z tym męczy, bo tak, to go męczy. Nie jest idealnie, ale postępy są duże. Pracujemy dalej. A najważniejsza jest konsekwencja.

 
 
Zabawa na Fortach