Blog

Projekt PIES i dlaczego rasowy?

Uroki Paryża urokami, ale myśl o posiadaniu psa kiełkowała nadal. Dziecko me jedyne podrosło i zrobiła się w moim życiu jakaś luka czasowa. Poza tym pies stał się dla mnie pretekstem, żeby wyjść z domu i tak po prostu pospacerować, a latem iść na kawę na dworze (a może do kawiarni na wino, jak ta Francuzka?). A może ta myśl o posiadaniu psa była już wcześniej, tylko ta psina w Paryżu sprawiła, że „Projekt PIES” nabrał rozpędu?

Etapy „Projektu PIES” wyglądały tak:

1. Zgoda domowników

Wiadomo, że pies to nie tylko przyjemności, to także dodatkowe obowiązki: regularne spacery, sprzątanie, zniszczone sprzęty itp. W moim domu „Projekt PIES” stał w miejscu, aż uzgodniliśmy, że: Pies będzie nasz i każdy będzie o niego dbał. No dobra, tak na serio, gdy rozważałam tę myśl, to brałam pod uwagę, że większość obowiązków będzie po mojej stronie (ale czy wszyscy muszą o tym wiedzieć?: -)

2. Finanse

Zrobiłam małe rozpoznanie, ile kosztuje utrzymanie psa i czy mogę jednorazowo przeznaczyć większą kwotę na zakup psa. Ponadto wzięłam pod uwagę koszty szczepień, ewentualnego leczenia, czesania/strzeżenia, ochrony przeciwkleszczowej i szeroko rozumianej higieny. Jakoś dziwne, ale z tym poszło najłatwiej.

3. Czas

Czy będę w stanie tak przeorganizować grafik, aby mieć czas dla psa? Nie chciałam zostać właścicielem, który „pozwala pieskowi (najczęściej yorkowi) wyjść 5 metrów od wejścia do budynku na siku, bo ma tak strasznie mało czasu”. Wrrr. Zaplanowałam trzy spacery w dni robocze: rano-krótki, po południu - krótki, wieczorem – długi, a weekendy bardziej aktywne. Wyszło, że tyle damy radę.

4. Rasowy czy nie?

To miał być mój pierwszy pies. Nie bardzo miałam pojęcie o psach w ogóle. To bardzo szlachetne zabrać psa ze schroniska, ale ostatecznie postanowiłam, że rozsądniej będzie wybrać psa według opisów rasy. Pies ze schroniska to większa odpowiedzialność, ponieważ często nie wiadomo skąd pochodzi, jakie miał przeżycia, czy jego psychika ma się dobrze. Uznałam, że „Projekt PIES” będzie trwał zbyt długo, zanim przeanalizuje wszystkie problemy psów schroniskowych.

5. Wybór rasy

Postanowiłam psa dopasować do siebie, bo chyba w drugą stronę byłoby mi jednak trudniej. No, nie oszukujmy się 🙂 Po pierwsze mieszkam w bloku, w średniej wielkości mieszkaniu, w dużym mieście. Po drugie pracuje 8h plus dojazdy oraz mam na stanie jedno dziecko gimnazjalne. W okolicy mam parki i skwery, ale nie hektary lasu. Po trzecie nie jestem typem sportowca, ale wędrować po lasach i łąkach lubię. Uwielbiam też wyjeżdżać z miasta gdzieś w teren, choć czasem również do innego miasta.

No i odpadły te rasy psów, które lubią dużo pobiegać, te, które nie są cierpliwe albo bywają agresywne oraz te, które nie lubią być same w domu. Odpadły też duże psy, których nie byłabym w stanie podnieść, jak i te, które nie lubią podróżować.
I wtedy … pstryk … King Charles Spaniel Cavalier

Cytując za Wikipedią zachowanie i charakter Cavaliera:
Żywy i wesoły, pełen wdzięku, lubiący zabawę, przywiązany do członków rodziny, pozbawiony lęku i agresji, przyjacielski. Wykazuje się zachowaniami prospołecznymi wobec psów oraz innych zwierząt domowych. Cavaliery to psy uległe, potrzebują odpowiedniej dawki ruchu."

Taki właśnie jest Florek! Pies idealny dla mnie.