Aktywności

Wiosna wszędzie, kupa wszędzie…Co grozi za niesprzątanie po psie


Uwaga! Czytasz na własną odpowiedzialność. Artykuł zawiera "lokowanie produktu"


 

Żegnaj Pani Zimo…

Jest połowa marca, jeszcze tydzień temu były mrozy. Gdzieniegdzie leżały pozostałości po białym puchu, a Sparta robiła te swoje wślizgi na każdym nawet najmniejszym kawałeczku trawnika, na którym leżała resztka śniegu… Ech… a dzisiaj jest 13 stopni na plusie, błoto, grząskie łąki i trawniki. Jest też coś jeszcze…więcej gówien niż przebiśniegów.

Wiosna słoneczna, wiosna radosna…

W weekend przyszło ocieplenie. Jeden telefon, kilka wiadomości od przyjaciół i psia grupa gotowa na spacer : ) Zanim jednak wsadziłam psy do auta i pojechałam za miasto trzeba było przecież z nimi wyjść na sikokupę 😉 Ubraliśmy się szybko i polecieliśmy na krótki spacer wokół osiedla. Wyszliśmy i… ZONK… Robiłam slalom gigant tańcząc po trawnikach dziwny taniec wyginaniec, omijając dziesiątki psich kup. Ciężko było znaleźć miejsce, żeby bezpiecznie postawić stopę i nie wdepnąć w jakieś kupsko. Psy miały to w nosie i ciągnęły przed siebie pomiędzy krzaczkami na trawniku, a ja wirowałam jak baletnica. W końcu psiaki załatwiły swoje potrzeby, sprzątnęłam po nich, wyrzuciłam nieczystości do kosza stojącego obok i mocno zniesmaczona poleciałam cieszyć się spotkaniem z ludzkimi i psimi przyjaciółmi.

 

Kupa w mieście

Po powrocie z lasu zamiast odpoczywać, cały czas zastanawiamsie nad zachowaniem ludzi i ich niechęcią do sprzątania po swoich pupilach. Jako odpowiedzialny opiekun dwóch sporych psów, zawsze staram się mieć przy sobie torebeczki na psie kupy. A nawet jak mi ich braknie, to wskakuję do najbliższego „spożywczaka” i z oczami kota ze Shreka ładnie proszę o foliówkę, bo przecież trzeba posprzątać. Sprzątanie po swoich pupilach nie jest dla mnie ani odrażające, ani nie powoduje u mnie odruchu wymiotnego, ani efektu w typie „to nie moje psy” lub „ja tu tylko przechodzę i nic nie widzę”. Mam psy więc po nich sprzątam. Taki jest mój obowiązek, żeby przestrzeń, która służy także innym, pozostawić w należytej czystości. Chyba nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy po psach nie sprzątają. Jest to dla mnie strasznie rażące. Czy naprawdę tak ciężko jest zabrać ze sobą tak mało zajmujące miejsca torebki na psie odchody? Czy tak ciężko jest schylić się i zebrać kupę, zawiązać woreczek i wrzucić go do kosza? Przecież miło się patrzy na czyste trawniki i skwery, miło jest położyć się na trawie, albo rozłożyć na niej koc piknikowy, nie obawiając się, że zaraz klapniemy tyłkiem w psie placki. Nie myśleć o tym, że trzeba wykonać taniec wyginaniec, żeby nie wdepnąć butem w „niespodziankę”. Miło jest nie martwić się, że nasze dziecko przyjdzie i będzie w rączce miętosiło taką naturalną „psią plastelinkę”.

Szaro, buro i gówniano

Niestety prawda jest taka, że w większości polskich miast trawniki usłane są psimi kupami, które szczególnie teraz na wiosnę wyrosły spod śniegu jak przebiśniegi. Są wstrętne, rozmokłe i odrażające. A wystarczyło sprzątać regularnie po psach i nie byłoby takiego efektu. Polacy udają, że są tacy wspaniali, że skoro jesteśmy w centrum Europy to jesteśmy wysoko kulturowo rozwiniętym krajem. A okazuje się, że w sprawie podstawowej czystości nasza kultura strasznie kuleje.

Często spotykam się ze stwierdzeniami:

  • Przecież to się rozłoży, jeszcze nawóz roślinkom nie zaszkodził
  • Mój piesek jest mały i robi małą kupkę, więc nie muszę jej sprzątać
  • Jak mi miasto da torebki to będę po psie sprzątać
  • To nie moje, a co udowodni mi Pani?
  • Och zapomniałam/łem torebek, sprzątnę następnym razem (tutaj zawsze oferuję, że chętnie się torebkami podzielę :))
  • No ale co Pani się czepia, wszystkie psy „srają” i nikt nie sprząta to ja też nie będę

Te i wiele innych stwierdzeń łącznie z różnymi wulgaryzmami, można usłyszeć po zwróceniu komuś uwagi, żeby sprzątnął po swoim psie. 

Sprzątanie kup to nasz prawny obowiązek

Okazuje się, że obowiązek sprzątania po Maxiu i Pusi ma podstawę prawną. Każda gmina posiada uchwałę o utrzymaniu czystości i porządku na jej terenie, która reguluje jakie obowiązki mają posiadacze psów.

W Warszawie jest to UCHWAŁA NR XIV/292/2015 RADY MIASTA STOŁECZNEGO WARSZAWY z dnia 9 lipca 2015 r. rozdział Vi paragraf 29, która mówi o tym, że:
1. Utrzymujący zwierzęta domowe są zobowiązani zapewnić by zwierzęta nie zanieczyszczały miejsc przeznaczonych do wspólnego użytku. W szczególności utrzymujący i wyprowadzający zwierzęta domowe są zobowiązani do bezzwłocznego usuwania odchodów tych zwierząt.
2. Odchody zwierząt należy umieszczać w oznakowanych pojemnikach, koszach lub pojemnikach na odpady „zmieszane”.

Za pozostawienie nieczystości po swoim psie grozi kara grzywny do 500 zł wg Kodeksy Wykroczeń Art.15 mówiącym o zanieczyszczaniu miejsc publicznych.

Po rozum do głowy

Niestety, a może stety jestem jedną z tych osób, które praktycznie zawsze zwracają uwagę ludziom nie sprzątającym po swoich pupilach. Jeśli do takich właścicieli nie dociera grzeczne zwrócenie uwagi i podarowanie woreczka na psią kupę, nie omieszkam, żeby wspomnieć o mandacie, jaki można dostać.
Niestety ludzie przede wszystkim wymagaja kultury od innych, a zapominają o sobie samym. Pamiętajmy, dbajmy o wspólną przestrzeń, sprzatajmy po to, aby każdemu z nas żyło i mieszkało się w mieście przyjemniej. Aby wyjście na spacer wiązało się z zachwytem na widok pieknej, otaczającej nas zieleni, której wsród betonowych bloków jest coraz mniej, a nie ze zniesmaczeniem na widok trawników przykrytych warstwą psich kup. Zwracajcie innym uwagę, żeby sprzątali i sprzątajcie sami. To naprawdę nie boli, a może w przyszłym roku jak przyjdzie wiosna, słońce będzie miło przygrzewało, będziemy mogli cieszćc się ze spacerów bez dziwnych tańców.
PAMIĘTAJCIE:

Pozostawienie zwierzęcych odchodów wiąże się z rozpszestrzenianiem się pasożytów, chorób odzwierzęcych, namnażaniem wirusów i bakterii, często niebezpiecznych dla nas i dla naszych pupili.
Obecnie w większych miastach możemy otrzymać darmowe zestawy do sprzątania po psach, możemy także kupić specjalne pojemniczki z woreczkami przypinane do smyczy, żeby zawsze mieć je pod ręką.